Loading...
Lifestyle

Wózek w podróży komunikacją powszechną

Pewnie zdążyliście się już przekonać, że podróżowanie z wózkiem nie zawsze jest łatwe i przyjemne. Wynika to z wielu utrudnień, jakich my rodzice wózkowych dzieci doświadczamy na każdym kroku. Czasami trzeba się nieźle „napocić” by daną barierę przebrnąć.

źródło zdjecia TU

Co warto wiedzieć podróżując z wózkiem, czego się wystrzegać i jakich zasad trzymać?

Postanowiłam zebrać swoje dotychczasowe doświadczenia w tej kwestii i podzielić się nimi, z Wami 🙂

Osobiście przed dylematem, jaki/który wózek wybrać na urlop stawałam wiele razy. Za każdym razem starałam się dostosować do sytuacji oraz kierować zasadą minimalizmu, każdorazowo mając na względzie określony komfort jazdy. Oczywiście czasem zasada minimalizmu nie może mieć racji bytu, bo przecież nie weźmiemy w góry wózka z kółkami jak od rolek (yezz), tylko dlatego, że zajmuje mało miejsca po złożeniu.

Przeglądając ogłoszenia na znanych platformach sprzedażowych często spotykam się z anonsami typu: „kupię wózek na wyjazd, nie musi być super, oby przetrwał lot i pobyt na wakacjach, najważniejsze by był tani.” I pada jakaś śmieszna kwota równowartości za 3 średniej wielkości arbuzy w sezonie. A gdzie w tym wszystkim wygoda dziecka, gdzie wygoda rodzica? W sumie to nawet jestem w stanie zrozumieć, że nie wszyscy na kuli ziemskiej przykładają wagę do tego jaki wózek posiadają i czy to, co posiadają jest wygodne w użytkowaniu dla obu stron, to jednak pogodzić się z tym trudno 😉

Niewątpliwie to, czym ja kieruję się w swych wyborach wózkowych jest najczęściej wykorzystywany środek lokomocji.

Samochód

Jedną z bardziej komfortowych opcji podróżowania, jest niewątpliwie samochód. Mamy tu pełną swobodę, a jedynym ograniczeniem, któremu należy się podporządkować jest pojemność bagażnika. Może to być atut ( jak w moim poprzednim aucie typu combi) lub prawdziwa zmora, gdy okaże się, że walizki i inne przedmioty zajmują całą przestrzeń Twojego hatchback -a i zwyczajnie brakuje miejsca na wózek.

Pozostaje wtedy bardziej rozmyślne rozplanowanie przestrzeni lub eliminacja do niezbędnego minimum 😛

W podróż samochodem polecam zabrać wózek, który składa się kompaktowo i zajmuje niewiele miejsca (uwzględniając chociażby miejsce docelowego pobytu i wiek dziecka). W razie potrzeby dobrze, by miał demontowalne koła (czasami idzie na milimetry 😛 ), by maksymalnie zminimalizować jego gabaryty. Dobrze sprawdzają się w tych warunkach wózki składane na pół (stosunkowo płaskie po złożeniu), lub wózki w typie laski/parasolki, np. Baby Jogger City Mini czy Maclaren Techno xt.

Jeśli podróżujemy z niemowlęciem, dobrze jest posiadać wózek kompatybilny ze składaną na płasko gondolą, np. gondola Micro firmy Jane, lub skorzystać z form chociażby takich jak Jane Matrix (gondolo-fotelik). Ja osobiście jestem zwolenniczką wożenia dzieci w dobrych fotelach samochodowych, nawet jeśli wiąże się się z częstymi przystankami „na rozprostowanie” kości.

Jane Micro źródło: internet

Jane matrix light źródło TU

Samolot

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że postanowiliśmy nasz urlop odbyć za granicą. Oprócz typowego bagażu, musimy zabrać także wózek, gdyż nasze dziecko jeszcze z niego korzysta. Większość przewoźników lotniczych nieodpłatnie umożliwia przewiezienie 2 szt. akcesoriów dziecięcych (na dziecko/niemowlę) — wózek dziecięcy plus np fotelik samochodowy, podstawkę podwyższającą lub łóżeczko turystyczne.

Kiedy rozstajemy się z wózkiem?   O ile zezwalają na to warunki lokalne lotniska, wózka można używać aż do wejścia do samolotu. Po wylądowaniu będzie on dostępny przy schodach do samolotu, lub wyjedzie na taśmie w pierwszej kolejności. Gdy dziecko jest małe, śpi podczas odprawy czy kontroli bezpieczeństwa proponuję wózek pozostawić przy sobie, aż do momentu wejścia na pokład. Zostanie on uprzednio oznakowany, podobnie jak bagaż i trafi do luku bagażowego.

Drugim wyjściem jest nadanie wózka jako bagaż rejestrowany, już przy odprawie biletowo-bagażowej (check-in). Przy czym należy pamiętać, że to w naszej gestii leży odpowiednie zabezpieczenie wózka, by nie uległ uszkodzeniu/zabrudzeniu. Zalecam używanie specjalnych toreb podróżnych na wózek, lub jakichkolwiek pokrowców chroniących nasz pojazd przed zniszczeniem. Mój Greentom mimo pokrowca został lekko pokiereszowany, dlatego w drodze powrotnej oddałam go dopiero przy wejściu do samolotu.

Torba Bugaboo źródło TU

Pokrowiec Inglesina źródło TU

Problem znika, kiedy posiadamy wózek, spełniający wymogi bagażu podręcznego. Wtedy możemy go spokojnie zabrać na pokład i  umieścić w schowku nad głową, np. Babyzen yoyo, czy Moutain Buggy Nano.

Babyzen Yoyo źródło TU

MB Nano źródło TU

Pociąg

Z podróżowaniem pociągiem jest pewien szkopuł. Niektórzy przewoźnicy pobierają opłaty za przewożenie wózka traktując go jako bagaż specjalny, a niektórzy dopuszczają bezpłatny przewóz wózka jeśli podróżuje w nim dziecko lub wózek jest złożony (najlepiej wywiedzieć się przed podróżą, by nie było niespodzianek). Opłata na pojazd naszego dziecka jest zryczałtowana, tzn bez względu na odległość jaką pokonujemy, pozostaje taka sama.

Wózek dziecięcy przewieziemy bezpłatnie w każdym przypadku pociągami SKM-ki w Trójmieście Sp. z o.o., natomiast w pociągach PKP Intercity każdorazowo pobiera się opłatę za jego transport.

Jak wiadomo, to my ponosimy odpowiedzialność za przewóz wózka dziecięcego i powinniśmy go rozlokować w takim miejscu, by nie stanowił zagrożenia dla innych, a także nie utrudniał komunikacji. Dobrym wyjściem jest tutaj wybór przedziałów specjalnie do tego przeznaczonych (często stoją tam rowery i inne większe sprzęty). Zwykle takie przedziały bagażowe jadą jako ostatnie wagony składu. Jeśli natomiast posiadamy wózek małych gabarytów, nie musimy się martwić, gdyż złożony i zabezpieczony pokrowcem z pewnością nie będzie stanowił problemu dla nas i innych współpasażerów. 

Komunikacja miejska

Na koniec zostawiłam komunikację miejską. To będzie taka wisienka na torcie 🙂 Ostatnio miałam okazję skorzystać z dobrodziejstwa nowoczesnego autobusu niskopodłogowego. O ile wejście do niego nie sprawiło mi kłopotu, to przy wyjściu miałam mały problem, kierowca nie obniżył zjazdu, choć nie byłam jedyną wysiadającą matką wózkową. Ale nie o tym chciałam 😛

Patrząc na innych podróżujących z wózkiem, można domniemać, że kwestia przewożenia dziecka w autobusie/tramwaju to w zasadzie żadna filozofia. Wystarczy zająć miejsce przeznaczone dla wózka, wcisnąć hamulec i mocno trzymać go za rączkę. Niewielu zwraca uwagę na kierunek ustawienia, by w razie gwałtownego hamowania, nasze dziecko było bezpieczne (nie zapominajcie o konieczności zapinania pasów dziecku). Okazuje się bowiem, że najbardziej niebezpieczne jest ustawienie wózka bokiem do kierunku jazdy. Staje się on wtedy mniej stabilny, a na dziecko działają siły poprzeczne, które są bardziej odczuwalne niż wzdłużne.

Jakie więc ustawienie wózka zapewnia dziecku najlepszą ochronę w wypadku ewentualnej kolizji tramwaju czy autobusu z innym pojazdem?

Nie bez znaczenia pozostaje także rodzaj wózka. Z badań przeprowadzonych przez MPK w Poznaniu i Politechnikę Poznańską, wynika, że najbezpieczniejszą pozycją ustawienia wózka głębokiego jest przodem, natomiast spacerówki tyłem do kierunku jazdy (należy pamiętać o zaciągnięciu hamulca). Istnieje małe prawdopodobieństwo, by prawidłowo ustawiony wózek przewrócił się podczas mocnego hamowania, ale w każdym z przypadków warto dodatkowo trzymać wózek za rączkę.

(fot. Infografika Monika Wieczorkowska)

A Wy, jak najczęściej podróżujecie z wózkiem? Macie swoje niezawodne sposoby na komfortową i bezpieczną podróż? Czy sposobem na na większą swobodę w przemieszczaniu się komunikacją powszechną, jest porzucenie wózka na rzecz nosidła ergo? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami 🙂

 

WYBRANE