Loading...
MiejskieWózki

Mamas & Papas Armadillo – wózek w kolorze słońca :)

 „Iść, ciągle iść w stronę słońca W stronę słońca aż po horyzontu kres iść ciągle iść tak bez końca  Witać jeden przebudzony właśnie dzień… „

                                                              wyk. 2 plus 1

Zdaje się sporo wózkomaniaków miało już przyjemność jeździć Armadillo, jednakże przyznaję, że opisów nie studiowałam i nikim się nie sugerowałam. W tej kwesti jestem jednostką samodzielna i niezależną  – jestem Wodnikiem 😛

Czy wiecie, że z hiszpańskiego Armadillo określa Pancernika? Ale czy ktoś tworzac Armadillo wzorował się akurat na tym zagrożonym wyginięciem ssaku?

Nie wiem, ale parę wspólnych cech znalazłam 😀

Pierwsza sprawa to:

  • pancerz, czyli sztywna tylna strona oparcia i siedzenia
  • małe, ale zwinne niczym nóżki pancernika – koła,
  • składanie „na pancernika”  czyli siedziskiem do środka.

Dobrze, dość żartów, przejdźmy więc do konkretów 🙂 Chyba się nie wystraszyliście, że zmieniam profil bloga, co? 😀 Spokojnie, będzie typowy opis. Szczegółowy i poparty zdjęciami 🙂

Działając w porozumieniu z firmą 4 Kids udało mi się wypożyczyć Armadillo do testów. Wózek popularnej w GB marki Mamas & Papas. Po cichu marzyłam, by był on właśnie w żółtym kolorze. Kolorze słońca, które tak kocham. I stało się – taki przyjechał 😀 Wyjęłam, zapakowany w niewielki kartonik stelaż i i intuicyjnie, po zwolnieniu blokady, go rozłożyłam.  Nie było z tym żadnych problemów. Po zamontowaniu kół był już gotowy do jazdy. Brakowało jedynie pasażera, który w tym czasie smacznie sobie spał.

Ten kolor to hit. Wbrew powszechnym opiniom nie obsiadł go rój pszczół czy innych małych żyjątek. Jednakże kolor przyciągał wzrok nie tylko tysięcy owadzich soczewek :P. Obok niego nikt nie przejdzie obojętnie. Co chwila wychwytywałam ukradkowe spojrzenia innych spacerujących rodziców. Optymistyczny Lemon drop nawet w pochmurny i deszczowy dzień napawał nas dobrym humorem.

Dla osób ceniących sobie lekkie wózki, ale z komfortowym dla dziecka siedziskiem, Armadillo będzie dobrą propozycją. Wózeczek jest lekki i waży około 8 kg i jest to bardzo przyzwoity wynik. Aluminiowa rama, w moim ulubionym czarnym kolorze, ma ładną linię, także wózek prezentuje się naprawdę pięknie. Osadzone na niej siedzisko imponuje wymiarami. Jest to jedno z większych (najdłuższych), jak nie największe siedzisko wśród wózków dostępnych na rynku. Łączna powierzchnia spania wynosi aż 97 cm. (pomiar własny). W praktyce wygląda to tak, że mój 2 latek o wzroście 87 cm mieścił się na nim cały i jeszcze miał zapas! Tak komfortową powierzchnię uzyskujemy dzięki regulowanemu podnóżkowi, który jest prawdziwym fenomenem.

Wymiary:

wysokość oparcia 52 cm

głębokość siedziska 22 cm szerokość średnio 35 cm (30-37 cm) podnóżek 23 cm

Ale same wymiary to nie wszystko. Siedzisko jest bardzo miękkie i przyjemne. W zasadzie nie potrzebujemy wkładki. Ja zastosowałam ją wyłącznie w celach czysto praktycznych. Tapicerka siedziska jest miła w dotyku i łatwo się ją czyści – wystarczy wilgotna gąbka. Jest zupełnie innej faktury niż tapicerka budki. Ale o tym za chwilę.

Regulacja oparcia niby paskowa, ale dokonujemy jej przy użyciu praktycznego uchwytu. Tak jak nie ma całkowitego pionu, w przypadku siedzenia, tak też nie ma zupełnego poziomu, gdy dziecko leży. Nie wpływa to jednak na komfort spania.

Buda jest duża, wielopozycyjna, z dodatkowym daszkiem, który w razie potrzeby można wywinąć pod spód. Wyposażona w przeźroczysty wizjer, dzięki któremu można podglądać dziecko podczas jazdy. Okienko zakrywamy i odkrywamy bezgłośnie, gdyż zastosowano magnes, a nie na rzepy, co jest zdecydowanym plusem. Regulacja budy jest cicha i nie musimy się obawiać, że obudzimy śpiącego malucha.

Nawet jeśli podczas spaceru złapie nas deszcz, a my nie mamy ze sobą osłonki p/deszczowej, nie musimy sobie rwać włosów z głowy, gdyż materiał na budzie jest wodoszczelny. Jest struktury przypominającej ceratkę. Jednak nie znam się na materiałach na tyle, by zidentyfikować jego nazwę. W każdym bądź razie, materiał zatrzymuje wodę, a zbierające się na nim małe kropelki wody przesiąkają. Na uwagę zasługuje fakt, iż materiał budy ma zastosowany filtr p/słoneczny w wysokości aż 50 SPF. Żadne słońce nam nie straszne.

To, co może martwić to brak wentylacji. Przy max zaciągnięciu daszku synek mi się troszkę pocił, a gdy spał dobrym rozwiązaniem był demontaż tylnego płaszcza budy tak, by powstał naturalny prześwit 🙂

Pasy 3 i 5-punktowe z osłonkami. W zależności od potrzeby i upodobań dziecka zapinamy całość lub tylko część biodrową. Regulacja wysokości na 3 poziomach. Bez problemu przepniemy pasy przy montażu wkładki czy przy zmianie wysokości.

O lekkości Armadillo stanowią także piankowe koła. Nie za wielkie, zdaje się optymalne do tej sylwetki stelaża. Tylne o średnicy 18 cm, amortyzowane, przednie 14 cm-owe z możliwością zablokowania do jazdy na wprost.

Amortyzacja kół przednich wyczuwalna jedynie przy wjeździe na niewielką przeszkodę, niski krawężnik. Koła nieznacznie się uginają (sprężyny). Amortyzacja kół tylnych wyczuwalna podczas jazdy. Podbicie bardzo przeciętne, domniemam, że właśnie za sprawą miękkiego tyłu. Osobiście wolę wózki o twardej tylnej osi, gdyż łatwiej mi je podbić czy wjechać/zjechać po schodach.

Rozstaw tylnej osi wynosi 55 cm, także tym wózkiem bez problemu zmieścimy się w każdych drzwiach czy bramce sklepowej. Odległość od koła tylnego do przedniego to 92 cm.

Koła na polbruku słychać – terkoczą sobie rytmicznie. Miałam wrażenie, że przednie słychać bardziej niż tylne. Jednak jest to dźwięk, do którego można się przyzwyczaić, nie drażni ucha tak jak koła w zappie 😛

Bardzo przydatną kwestią jest możliwość sprawnego zdemontowania kół ze stelaża.

Z uwagi na ilość kół – 4, wózek z pewnością będzie mniej zwrotny niż 3 kołowiec. Przesadziwszy się z gt na Armadillo, zdawało mi się że tak różnica jest duża. Jednak w miarę upływy dni użytkowania wózka – dysonans malał. Z pełnym obciążeniem wózka -dziecko plus załadowany kosz wózek dość ciężko podbić i manewrowanie jest gorsze.

Piankowa rączka z centralnie umiejscowionym mechanizmem składania, nie jest regulowana, a jej wysokość wynosi około 100 cm od podłoża.

Podnóżek miękki jest regulowany w dwóch pozycjach (wygodna regulacja). Jest to rozwiązanie bardzo komfortowe dla tych dzieci, które jeszcze często śpią na spacerach.

Podnóżek twardy (plastikowy) przystosowany na duże lub wysokie dziecko. Mojemu synkowi jeszcze sporo do niego brakuje.

Oprócz kosza zakupowego wózek nie posiada żadnych schowków, kieszonek w budzie itp. W związku z tym jest on obszerny i sporo się do niego zmieści. Jego wadą jest brak usztywnionego dna. Jeśli ciężar załadunku kosza rozkłada się nierównomiernie, trzeba liczyć się z tym, że przy wjeździe na krawężnik będziemy szorować o niego dnem.

Typowy hamulec nożny, zintegrowany na oba koła (zapadka).

Składanie/rozkładanie.

Jak już wcześniej wspominałam mechanizm składający znajduje się w rączce. Wózek składa się siedziskiem do środka, tak, że nie trzeba się martwić o jego zabrudzenie. Niewielkie gabaryty złożonego wózka sprawiają, że nie ma bagażnika, do którego by się nie zmieścił, a łatwy demontaż kół czyni go bardzo bardzo płaskim. Po złożeniu zaskakuje blokada, a wózek samoczynnie stoi. Przy przenoszeniu z miejsca miejsce pomocny jest uchwyt umiejscowiony pod siedziskiem (niesiemy jak walizeczkę 🙂 Wymiary wózka po złożeniu wynoszą: 30 x 55 x 72 cm.

Aby wózek rozłożyć, zwalniamy blokadę, chwytając za rączkę – stawiamy wóżek na koła. I to wszystko.

Pałąka brak, ale zupełnie nam go nie brakowało.

Akcesoria dodatkowe:

Folię p/deszczową dostajemy w zestawie z wózkiem. Montuje się ją na napy oraz rzepy. Posiada otwory wentylacyjne po bokach i w miejscu nóżek jest nieco wyprofilowana, by nie dotykała dziecka. Obejmuje swoim zasięgiem część budki (tak jak w maclarenach), aż po plastikowy podnóżek.

Dodatkowo można dokupić: torbę, wkładkę, osłonę p/słoneczną, uchwyt na kubek, miękką gondolę dla niemowlaka czy adaptery do fotelików (maxi cosi i cybex).

Moje akcesoria:

Organizer Sunshine Kids na drobiazgi

Wkładka Handmade by Helena (swoja drogą wkładka pożyczona od gt, ale jak widać pasuje)

Cityhook– haczyk na sprawunki od Hoopie

Podsumowanie

Czasami myślę, że ta mnogość testowanych pojazdów wcale nie wychodzi na dobre. Człowiek porównuje, wybiera, sugeruje sie cechami innych wózków. Jak z pespaktywy czasu oceniam Armadillo. Będę szczera – jak zawsze. Początkowo wózek zachwycił mnie jedynie sidziskiem i designem. Nie potrafiłam zapomnieć o zwrotnym gt 😛 Postanowiłam jednak odciąć się od tych myśli i przestać porównywać (przynajmniej narazie). Całe 2 tygodnie jeździłam jedynie „żółtym”. I odrazu mi się rozjaśniło pod kopułą 😀

Więc, jeśli szukasz lekkiego wózka i zależy Ci na małych gabarytach po złożeniu, ale jednocześnie na zapewnieniu dziecku komfortowego snu – bez wiszących nóżek – to chyba znalazłeś wózek idealny ( idealny dla Ciebie nie musi oznaczać idealnego w ogóle 😛 ). Spośród dostępnej gamy kolorystycznej z pewnością któryś wpadnie Ci w oko najbardziej, że zapragniesz go mieć.Być może cena nowego (około 1100 zł) nie bardzo przypadnie Ci do gustu, ale pamiętaj, że używane będą pojawiać się póki co sporadycznie, gdyż wózek jest nowością roku 2014 i cieszy się dużym powodzeniem i uznaniem wśród rodziców.

Jedno co jest pewne – warto było poznać Pana Pancernika i przekonać się, że niektórym do ideału już całkiem niedaleko 🙂

P.S

Szczególne pozdrowienia dla Tosinkowej mamy za zmotywowanie mnie do testów, dla Pani Sylwii z 4Kids– za miłą współpracę oraz dla Moniki K – za pierwsze użycie słowa „pancernika” w skojarzeniu z Armadillo 🙂

WYBRANE