Loading...
MiejskieUniwersalneWózki

Dwa tygodnie z Bugaboo bee +

Chyba nie muszę pisać, jak ogromną radość sprawia mi testowanie kolejnych, nowych dla mnie wózków.

Bee+ od Bugaboo, udoskonalona wersja „zwykłego” bee to marzenie wielu rodziców, jednak z bardzo przyziemnego powodu jakim jest jego cena, często pozostaje w sferze marzeń 😛

Mnie się udało i choć albo aż, na dwa tygodnie stał się moją „własnością” 🙂

Jego wygląd jest kontrowersyjny i wzbudza wiele emocji – tych negatywnych jak również pozytywnych. Ja w jego wyglądzie odnajduję oryginalność i nietuzinkowość, przez co dla mnie ten wózek jest piękny. Bez względu na to, co o nim uważają inni, funkcjonalności i wygody użytkowania mu zarzucić nie można. Ci, którzy twierdzą inaczej, najpewniej nie mieli okazji nawet dotknąć go palcem, nie mówiąc o „jeździe testowej”. Jak każdy wózek i bee+ posiada drobne defekty, o których będę sukcesywnie wspominać w dalszej części mojego wywodu.

Bo dobry tester to szczery tester 🙂

Co prawda niektóre określenia tego wózka mnie rozbawiły 😀 Szczególnie to, że jest „rozjechany” – co prawdopodobnie wynika z kształtu stelaża i szerszego rozstawu kół osi przedniej w stosunku do tylnej. Ale prócz tych zabawnych określeń, były też takie, zupełnie nie poparte doświadczeniem. My ludzie lubimy bowiem oceniać książkę po okładce, taka już nasza mentalność. A jeśli ta książka kosztuje tyle, że statystycznego zjadacza chleba na nią nie stać – stajemy się wyjątkowo zapalczywi.

Jedno jest pewne, czy wózek podoba się czy nie, nie można przejść obok niego obojętnie. Na żywo przyciąga wzrok bardziej niż na zdjęciach 😛

Sceptykom proponuję, by zamknęli oczy, położyli dłonie na rączce i poprowadzili go, a jestem przekonana, że wielu z nich zmieni o nim zdanie 😀

Ale dość tych wywodów, to jest blog wózkowy, a nie zajmujący się socjologią umysłu ludzkiego 😀

Was moi drodzy, zapraszam w podróż po świecie niespotykanej mobilności, komfortu i niezawodności 🙂

Kiedy mój synek miał 1,5 roku rozprawiając o ewentualnym zakupie zastanawiałam się, czy ten wózek będzie dla nas jeszcze dobry, czy gabaryt siedziska będzie odpowiedni i czy dziecko się w ogóle zmieści. Przyznam, że nie zgłębiałam specyfikacji zanim nie pojawił się u mnie w domu. Z każdą chwilą, gdy odkrywałam jego możliwości – podobał mi się coraz bardziej. Obawy o to czy syn, obecnie 2 letni, zmieści się we wózku zniknęły bezpowrotnie, gdy odkryłam, że wózek rośnie wraz z dzieckiem.  Zarówno siedzenie jak i oparcie posiadają regulację głębokości/wysokości.

Wymiary siedziska:

– wysokość oparcia: 51-59cm

– szerokość: 36cm

– głębokość siedziska: 25-34cm

Można by mieć zastrzeżenia do stopnia osłonięcia siedziska, gdyż całe jego boczki są odkryte. Zapewne jest to idealne rozwiązanie na ciepłe pory roku, jednak, gdy temperatura zaczyna spadać konieczne będzie nabycie śpiworka do wózka.

Siedzisko jest specyficzne. Typ krzesła o dobrze wyprofilowanej skorupie. W szybki i łatwy sposób montowane na stelażu tyłem lub przodem do kierunku jazdy. W każdej opcji 3 stopniowa regulacja nachylenia – od pionu ( ! ) do leżenia niemalże na płasko (regulacja tradycyjna, przy pomocy uchwytu na tylnej ścianie oparcia).

Zmiany położenia siedziska względem kierunku jazdy nie dokonamy z dzieckiem w środku – jak to możliwe w cameleonie, gdyż aby tego dokonać oparcie należy maksymalnie pochylić do przodu tak, by zapadki mocujące siedzisko na stelażu odpuściły i siedzisko wypięło się. Z opisu może brzmi to skomplikowanie i problematycznie, ale zapewniam, że takie nie jest.

Byłam troszkę zawiedziona skomplikowanym sposobem  zamontowania wkładki na bee+, gdyż dla mnie wypięcie pasów ze skorupy to nie lada wyczyn. Może i ktoś ma na to jakiś lepszy patent, ale ja odpuściłam. Materiał czyści się łatwo i mokra gąbeczka w zupełności starcza.

Jak już wcześniej wspomniałam oparcie można rozsunąć. Zakres regulacji 51-59 cm. Także mój 2 latek ma spory zapas.

Skoro już jestem przy pasach, to kolejne zaskoczenie jakie mnie spotkało, to fakt, iż pasy (5-punktowe) nie posiadają standardowej regulacji wysokości. Wraz z wysuwem oparcia w górę – szelki podwyższają się, przez co automatyczne dopasowują do ramion siedzącego w wózku dziecka. Co prawda posiadają osłonki naramienne, które osuwają się nieco z ramion i szczególnie wrażliwi rodzice mogą nie być zadowoleni z takiego stanu rzeczy 😛 Nie jestem też pewna czy pasy obejmą większe dziecko w ekwipunku zimowym.

Podnóżek jest plastikowany, łatwy w utrzymaniu czystości. Miękkiego podnóżka jako takiego brak, po prostu dla mniejszych dzieci będzie nim wysuwane siedzenie ( regulacja 25-34 cm).

Kupując bee+ nabywamy wózek ze standardową cichą budką, charakterystyczną dla bugaboo, dostępną w kilku wariantach kolorystycznych. Zdawać się może, że jest wiatrem podszyta i zastanawia nas jak będzie sprawować się zimą. Za cenę koło 200 zł budkę można wymieniać na inny kolor lub dokupić tzw budkę letnią ( o niej za chwilę).

Niewątpliwym plusem jest automatyczne dostosowanie się budki do wysokości oparcia, dzięki czemu większe dzieci spokojnie się pod nią zmieszczą. To, co może denerwować (i chyba denerwowało bo firma dopracowała to w nowym bee3) to fakt, że budka jest nieco płytka i nie posiada schowków, ani wizjera. I tak, jeśli w pozycji siedzącej wystarczająco osłania dziecko, tak w pozycji półleżącej i leżącej jest problem. Oczywiście możemy „odwrócić” siedzisko lub poprowadzić wózek tyłem, jednak nie tego oczekuje się od sprzętu za ponad 2 tyś zł 😛 Dlatego w tym przypadku zasadny jest zakup budki letniej – Breezy Sun Canopy, choć ma ona też inne przydatne funkcje.

Budka letnia czyli Breezy Sun Canopy to koszt rzędu 260 zł. Do testów dostałam kolor szary, ale do wyboru są aż 4 kolory: jasnoróżowy, szary, jasnoniebieski i dark khaki. W zasadzie powinno się nazwać ją osłoną, gdyż zachodzi głęboko na siedzisko.  Poszerzanie budki regulowane na zamek. Posiada wstawki z siateczki dla lepszej wentylacji w upalne dni oraz okienko dla dziecka na dwa zamki błyskawiczne. Materiał budki zawiera filtr UPF 50 +. Podczas niewielkiego deszczu budka również spełniła rolę parasola i nie przemokła. Doskonale chroni przed wiatrem i owadami dzięki wbudowanej moskitierze.

Taki niepozorny a jednak. Bugaboo bee+ do wózek dla wysokich rodziców. Regulacji rączki dokonuje się teleskopowo aż na 10 poziomach wysokości – od 90 cm do 108 cm. Rączka piankowa o kształcie podobnym jak w innych bugaboo.

To co stanowi o zwrotności wózka to gumowe, ale bezdętkowe koła. Wprawdzie są niewielkie (wszystkie jednakowej wielkości), dość wąskie i słychać je nieco na polbruku, jednak indywidualna amortyzacja każdego z nich, dopasowująca się do wagi pasażera, sprawia, że wózkiem może zachwycić się niejeden sceptyk. W koła nic się nie wbija, można je szybko zdemontować ze stelaża i umyć (wiem coś o tym 😛 ) Na gumie nie widać śladów ich używania. Przednie koła można zablokować do jazy na wprost (zapadka).

Powyższe zdjecie przedstawia zetknięcie się z  gliniastym podłożem na mojej działce 😛 Wbrew twierdzeniom, że Bee+ to typowy miejski wózek po naszym chrzcie bojowym śmiem twierdzić, że i w terenie da sobie nieźle radę, np. na starej poniemieckiej kostce 🙂

Ta regulacja sprężynowa, która nota bene jest bardzo odczuwalna (szczególnie przy cięższym dziecku), może sprawiać wrażenie, że wózek jest sterowny inaczej. Jednak to kwestia przyzwyczajenia i opanowania jazdy pojazdem, którego tylna oś jest węższą od przedniej 😀

Kosz pod wózkiem jest wbrew pozorom pojemny, lecz dostępny w zasadzie tylko od przodu. Wiec jeśli dziecko siedzi przodem do kierunku jazdy i trzyma nóżki na plastikowym podnóżku, by coś do niego włożyć, musimy przesunać nóżki dziecka lub  je podnieść do góry. My to robimy na zasadzie zabawy i  gimnastyki 😀

Hamulec – nożny, zintegrowany na oba koła, umiejscowiony na środku.

Bee+ jak przystało na członka rodziny Bugaboo prowadzi, manewruje i podbija się bardzo dobrze, rewelacyjnie. Dla mnie nieco lepiej, gdy syn siedzi tyłem do mnie. Mąż jest odmiennego zdania.  Dla niego wózek prowadzi się porównywalnie, czyli lekko i sprawnie w obu kierunkach jazdy. Często to właśnie on jest recenzentem wózka, bo jako kompletny laik potrafi bez ogródek wyrazić swoją, nie zawsze pozytywną, opinię 😉

Mimo, że bee+ posiada amortyzację na tylną oś – dla mnie podbija się bardzo dobrze, co więcej jestem nim w stanie zjechać po schodach bez żadnych problemów (nie wiem skąd ten fenomen, bo zazwyczaj przeszkadza mi taka amortyzacja).

To co przysporzyło mi nieco trudności to rozłożenie wózka. Dopiero za n-tym razem wybrałam najlepszy dla siebie sposób z  użyciem rąk i nóg 😀 Ale wózek wkońcu stanął na kołach.

Wymiary wózka rozłożonego:

– długość przy max. wysunięciu rączki: 95cm

– szerokość: 54cm

Składanie za to to już dziecinnie prosta czynność (ufff). Jak na taki sposób składania wózeczek ma niewielkie gabaryty po złożeniu. Nie posiada blokady przed samoczynnym rozłożeniem, bo jej nie potrzebuje – serio nie tak łatwo go rozłożyć, a już sam na pewno na koła nie wstanie 😛

Wymiary wózka złożonego (uwzględniono koła):

– długość: 88cm

– szerokość: 44cm

– wysokość: 34cm

Najważniejsza sprawa w tym składaniu to fakt, że nie ma znaczenia strona zamontowanego siedziska (przodem lub tyłem do mamy składa się tak samo dobrze).

siedzisko przodem do mamy

siedzisko tyłem do mamy

Nie obeszło się bez użycia podręcznego organizera Sunshine Kids (ale może być każdy inny), gdyż brak w wózku schowków, chociażby na klucze czy telefon.

Haczyki CityHook wykorzystywałam na zakupy, lub do powieszenia mojej „normalnej” torby.

Podsumowanie

W zasadzie to powinnam zacząć od zdania, ze wózek może być wykorzystywany już od urodzenia do około 3 roku życia. Maluchy wozi się w specjalnej miękkiej gondolce (śpiworku) montowanym bezpośrednio na siedzisku. Zmieni się to w Bee3, ale o tym w swoim czasie 😛 Wózeczek jest lekki (7,7 kg), poręczny przy wnoszeniu na piętro i kompaktowy po złożeniu. Staranność wykonania i solidność wykorzystanych materiałów jak na markę przystało – jest bardzo dobra.

Dużo by pisać, chwalić lub ganić, jedno jest pewne, że zanim tekst pojawia się na blogu pierwsze instrukcje dostają moje koleżanki -sąsiadki -mamy 😀 To dzięki nim mam możliwość obiektywnego spojrzenia na wózek i dostrzeżenia wszystkich negatywów, ale i sprawdzonych rozwiązań. Cieszę się, że mogłam nim pojeździć i przekonać się, że moje obawy nie były do końca uzasadnione. Po raz kolejny bugaboo nie zawiodło mnie. Dlaczego jednak tak wiele różnych opinii w internecie, skąd ta niezgodność zdań? Dlatego, że każdy z nas jest inny i oczekuje od wózka czegoś innego. Sztuką jest znalezienie swojego ideału, nie bacząc na to, czy dla innych on też będzie idealny.

P.S I nie może zabraknąć szczególnych podziękowań.  Dla osóby, która wózek mi udostępniła i dla osoby, która udostępniła swojego uroczego synka. Pani Sylwii z 4KIDS i Ewie mojej sąsiadce – serdeczne dzięki 🙂  

  • ja wbrew opiniom jestem tym wozem zachwycona, nawet eR odwrócił za nim głowę na ulicy a to znaczy że na prawdę przyciąga uwagę.
    Po twoim, wpisie wiem że zrobiłam największy błąd w życiu rezygnując z jego kupna, no ale cena… hmmm może nawet nie taka zaporowa
    ale kto wie może następny dzidziuś (jeśli się pojawi) będzie miał możliwość jazdy tym cudem 🙂

  • Uważam, że wózek jest cudny i prowadzi się go świetnie…jak widać ba zdjęciach synuś jest zachwycony…leży jak król…Ewelka dziękujemy za podziękowania ale naprawdę nie trzeba gdyż to dla nas sama przyjemność

  • Hej 🙂
    Mam pytanko, baaardzo podoba mi sie ta spacerówka, ale szukam wózka, którym będzie można bez problemu jeździć również zimą po śniegu. Czy ktoś go testował w zimowych warunkach? 🙂

WYBRANE