Loading...
MiejskieWózki

Techniczna strona Myo i Myo Tronic :)

Dzień, w którym dowiedziałam się, że będę testować Myo Tronik był jak sen na jawie.

Mąż musiał mnie mocno uszczypnąć ….. ( co Wam przyszło do głowy?? 😀 ), żebym wróciła na ziemię.

I wróciłam, jak tylko zdałam sobie sprawę na co się porwałam 😛

Ja, szara myszka, początkująca blogerka. Szanse jaka mi dano i zaufanie jakim obdarzono sprawiało, że z dnia na dzień czułam na swoich barkach rosnący ciężar. Przecież nie mogę nikogo zawieść – myślałam. A przede wszystkim nie mogę zawieść samej siebie.

Do pisania zbierałam się od paru dni. Myśli kłębiły się z głowie, pomysły mnożyły w nieskończoność. Wyćwiczone palce, gotowe zagrać tak, jak podyktuje im głowa……. i nic. Nic się nie działo, biała karta nadal pozostawała pusta, a mnie paraliżował strach czy sobie poradzę…. takie właśnie były moje dylematy, przez które tak dzielnie przebrnęliście – Gratuluję ! 🙂

Kto jak nie Ty, kochanie? Kto ma sobie poradzić? Powiedział mąż do żony. Dlatego dosyć tego smęcenia i biadolenia. Byka trzeba wziąć za rogi 😀

W porozumieniu z przedstawicielką Foppapedretti Polska, ustaliłam że do testów zostanie przysłana mi wersja spacerowa Myo Tronik wraz z gondolą i akcesoriami do wózka. Kupując zestaw w sklepie, w cenę wchodzi 5 części – stelaż z gondolą, siedzisko spacerowe, fotelik, baza pod fotelik i akcesoria typu: torba, folia przeciw deszczowa, pompka do kół.



Jeszcze zanim Myo Tronic pojawił się w moim domu, wrzało w internecie od informacji na jego temat. Jednym nie podobał się design, drugim kolorystyka, inni jeszcze posiadali wątpliwości związane z zasadnością zastosowania napędu elektrycznego w wózku dziecięcym. Również byłam ciekawa jak sprawi się to cacko. Jak często w użyciu jest napęd elektryczny?, w jakich okolicznościach będę mogła z tego korzystać? itp. Po paru jazdach przekonałam się, że z tym napędem jest jak ze wspomaganiem kierownicy w samochodzie – bez tego można żyć, ale z nim to życie jest o wiele prostsze :D. I tak też jest w tym przypadku. Jest to fajny gadżet, przydatny w wielu sytuacjach, choć sporo kosztuje 😛 Wózek wykonany jest starannie i solidnie, nic w nim nie trzeszczy, stelaż nie chwieje się na boki, widać dbałość o każdy element.

Myo i Myo Tronic „made in Italy” to modele „bliźniaczo” do siebie podobne, z tą różnicą, że Tronic posiada napęd (o tym później). Wózki w obu wersjach różnią się także kolorystyką (w „zwykłym” Myo ponoć ładniejsze kombinacje kolorystyczne), natomiast pozostałe cechy mają wspólne

Napęd elektryczny – bateria

O budowie baterii rozpisywać sie nie będę (akumulator litowo-jonowy o pojemności 4400 mAh), napisze tylko, że łatwo się ją demontuje i montuje na ramie wózka. Służą do tego dwa szare przyciski, których naciśniecie powoduje wysunięcie sie baterii w bok. Do baterii dołączona jest ładowarka, z tradycyjnym „wejściem” do gniazdka. Ładuje się ją zupełnie jak baterię w laptopie czy komórce. Naładowana bateria wytrzymała około 4h intensywnego spaceru, przy maksymalnym ustawieniu prędkość jazdy. Nie rozładowała się do końca.

O stanie baterii informują nas diody umieszczone na rączce wózka. Wiadomo – czerwona – rozładowana, zielona – pełna. Prędkość jazdy ustawiamy na jeden z 4 poziomów za pomocą pokrętła w rączce.

Aby wózek ruszył (Uwaga, bo przy maxie rusza jak bolid F1 🙂 ) należy równocześnie przycisnąć dwa przyciski znajdujące się po wewnętrznej stronie rączki i naciskać je tak długo, jak długo chcemy jechać ze „wspomaganiem”.

Zasadność użycia takiego wynalazku budzi wiele wątpliwości i jest przedmiotem wielu dyskusji 😛 Wcale się temu nie dziwie, gdyż na rynku nie ma innych wózków wykorzystujących takie rozwiązania. Nowatorskie pomysły nie zawsze szły w parze z entuzjazmem potencjalnych użytkowników, boimy się tego, czego nie znamy i nie jesteśmy zazwyczaj nastawieni przyjaźnie do nowości. Zupełnie niepotrzebnie 🙂

Wzorowany na wózku do gry w golfa, Myo Tronic z łatwością pokona nawet niewielkie wzniesienia (producent pisze o 20 stopniach nachylenia) – sprawdziłam – dał radę. Pod tą górkę nigdy nie podjeżdżałam „normalnym” wózkiem, a tym razem nie musiałam nadkładać drogi 😛

Tronika z lekkością poprowadzi zarówno dziecko jak i osoba starsza, jak również zmęczona spacerem mama 😛

Zastosowanie takiej innowacji ma również drugą stronę medalu. Przy cofaniu, wyczuwa się opór silniczków umieszczonych w tylnych kołach wózka. To zupełnie tak jak zabawa dziecięcym autem. Cofając samochodzik do tyłu, nakręcamy go, czemu towarzyszy charakterystyczny dźwięk. Z pewnością tego problemu nie będzie miał Myo, gdyż nie posiada baterii i tym samym jego koła są wolne od mechanizmu napędzania. Sam w sobie będzie się także nieco lżej prowadził.

Miałam dużo nie pisać, a wyszło jak zawsze 😛

Wyjdzie z tego niezły elaborat jak każdej najmniejszej części wózka poświęcę tyle miejsca 😀

Stelaż

O konstrukcji i wyglądzie nie będę dywagować za wiele. Nauczyłam się, że o gustach i religii się nie dyskutuje 😛

Mnie akurat się podoba i pisze tak, nie dlatego, że chce być lojalna, tylko dlatego że istotnie lubię futurystyczne kształty 😀 I myślę, że nie tylko mnie się podoba skoro wózki Myo i Myo Tronic zdobyły Red Dot Design Award w 2011 roku.

Stelaż w obu modelach jest aluminiowy, krzyżakowy, skupiający na górze jakby bazę do zamontowania obrotowego siedziska spacerowego, adapteru do montażu gondoli czy fotelika samochodowego.

Sam stelaż waży około 8 kg, ale w Myo Tronic należałoby doliczyć masę baterii i napędu w kołach (łącznie około 3kg). W związku z tym, biorąc pod uwagę poszczególne elementy „nadwozia” nasz „elektryk” do lekkich nie należy. Nie jest też najporęczniejszy przy wnoszeniu przez jedną osobę, ale i z tym sobie jakoś poradziłam (dziękuje bogu za długie ręce :p ). Dobrym pomysłem jest także wciagnięcie stelaża po schodach, gdyż po złożeniu jedzie na swoich kołach.


Wózek nie posiada „typowej” amortyzacji. Taką rolę spełniają tu pompowane koła.

Powiem szczerze, że tu mnie Myo pozytywnie zaskoczył. Powinnam zacząć od tego, że chodząc codziennie po córkę do przedszkola, przez pewien moment podążam tzw „ścieżką prawdy” (nazwa własna, swoisty test dla każdego mojego wózka :P), czyli szutrowa ścieżka ponabijana kamieniami jak drożdżówka rodzynkami. Do tej pory najlepiej sprawdziła się tam Emmaljunga city jet, a zaraz po niej jest właśnie Myo i MB Swift równocześnie. I nie mogę pojąć skąd ten fenomen, bo kółeczka przednie przecież wąskie i piankowe (może właśnie dlatego ze wąskie?), a jedzie bardziej komfortowo niż emmaljunga scooter s.

Mimo iż rączka wózka znajduje się w pewnym oddaleniu od siedziska, wózek dobrze się podbija i prowadzi, szczególnie gdy dziecko siedzi przodem do kierunku jazdy. Manewrowanie wózkiem z siedziskiem ustawionym przodem do mamy jest nieco trudniejsze, jednak nie gorsze od innych wózków z tą możliwością wożenia dzieci. Wózek bez wiekszego problemu prowadziłam jedną ręką, jednak trzeba uważać, na „przekręcający” się mechanizm regulacji prędkości napędu (pokrętło).

Składanie i rozkładanie

To jest naprawdę prosta sprawa. Czynność ta jest bardzo intuicyjna i nawet ja poradziłam sobie z tym bez problemu. Złożenie stelaża zajmuje może 3 sek. Polega na uniesieniu do góry suwaka znajdującego się poniżej rączki – i już! Po złożeniu, automatycznie zaskakuje blokada zabezpieczająca rozłożenie się wózka podczas transportu. Wózka nie złożymy z siedziskiem! Także nie zajmuje on jakoś szczególnie mało miejsca w bagażniku. Z racji tego, że mamy samochód combi dla nas jego gabaryty nie stanowią problemu przy codziennych podróżach do sklepu czy parku. Na wakacje trzeba by zabrać trochę mniej …. ubrań 😛 Z rozłożeniem wózka poradziła sobie moja niespełna 5 letnia córka, więc prawdą będzie, jeśli napiszę, że ta czynność jest dziecinnie prosta 😛 Odbezpieczamy blokadę, chwytamy za rączkę, klik i wóz stoi 🙂

W bagażniku oprócz koła zapasowego wozimy jeszcze nadmorski piasek 😛


Koła

Większe koła, tylne o średnicy 25cm, są pompowane i posiadają wbudowany napęd (w Myo Tronic). Koła zdejmuje się poprzez naciśnięcie małego guzika. W zwykłym Myo środek kół jest w kolorze tapicerki wózka, w Troniku (przynajmniej tym moim – testowym) pozostają szare.

Przednie koła, piankowe o średnicy 18cm, z typową blokadą do jazdy na wprost, umieszczone na pojedynczym widelcu (jak np w maxi cosi mura 4). Przednie koła mimo, że piankowe nie zbierają jakoś intensywnie większych kamieni, jednak troszkę terkoczą na polbruku. Kiedy siedzisko spacerówki skierowane jest przodem do mamy, przednie koła są bardziej dociążone, wówczas wózek staje się bezgłośny.

Myo Myo Tronic

Hamulec

Nożny, zintegrowany na oba tylne koła, bardzo łatwy w obsłudze. Nie ma obawy o stan obuwia przy jego użyciu, gdyż zwolnienie blokady hamulca polega na naciśnięciu niebieskiego guzika na hamulcu.

Rączka

Plastikowa, o nie przesadnie grubej średnicy, wygodna w użytkowaniu. Posiada regulację w dwóch pozycjach położenia ( 93-105 cm). Regulacji dokonuje przy użyciu zapadki umieszczonej na trzonie rączki. Na wewnętrznej jej stronie umieszczone są dwa przyciski napędu elektrycznego. Na rączce bez problemu powiesiłam torbę Myo na jej fabrycznym pasku (o torbie nieco dalej), jak również każdą inną za pomocą uniwersalnych zaczepów. Odległość raczki od siedziska nie może być mniejsza (sugestia obserwatora) gdyż w tym przypadku nie było by możliwości pochylenia oparcia do pozycji półleżącej.

Gondola


Jeśli miałabym porównać gondolę Myo z innymi, to zdecydowanie przypomina mi moją Capazo (od Jane). Bliźniaczo duża, zbliżona wagowo (5,8 kg) jest niewątpliwie jedną z większych na rynku, a jej wewnętrzna długość to prawie 80 cm! (79cm). Przestronna (ok 40 cm szerokości), wyposażona w 3 stopniowy system regulacji oparcia oraz miękki materacyk. Dźwignia regulacji znajduje się od spodu po zewnętrznej stronie gondoli. Postawiona na ziemi posiada specjalnie wysuwane „płozy” do bujania na boki.

W materacyku znajdują się otwory na wysokości bioder dziecka, podejrzewam, że tak jak capazo – gondola może mieć przeznaczenie transportowe po zastosowaniu specjalnego pasa biodrowego.

Głęboka budka, powiększana dodatkowo o przewiewny wizjer, z pewnością dobrze ochroni przed słońcem, nie ograniczając cyrkulacji powietrza. Tak jak w mojej capazo budka wydaje dźwięk kliknięcia przy jej składaniu/rozkładaniu (trochę uciążliwe, bo może wybudzać dziecko). Na jesienne chłody czy zimowe dni gondolka wyposażona jest w okrycie na nóżki. Przymocowana do budki dodatkowa część osłonki sprawia, że zimne powietrze nie zawiewa bezpośrednio na dziecko.

Gondolę osadzamy na specjalnym uchwycie, który jest w zestawie.

Kliknięcie zaczepów gondoli na uchwycie sygnalizuje prawidłowe jej umiejscowienie. Dla stabilności gondolki należy ją (również na zasadzie klik) przypiąć do zaczepu na rączce.

Gondola jest stosunkowo wysoko osadzona na stelażu (około 80 cm),wyżej niż siedzisko spacerowe, także koniec z bólem pleców przy wkładaniu/wyciąganiu dziecka.

Bardzo przydatnym elementem gondoli jest rączka do jej przenoszenia. Bardzo często korzystałam z takiej możliwości, by nie dźwigać całego oręża na raz. Występujące w niektórych gondolach pasy, nie są już tak wygodne i w zasadzie nieporęczne w obsłudze.

Poszycie gondoli łatwo zdjąć do prania. Na materacyku bez problemu zamontujemy prześcieradełko, wymiarowo pasują te od kołysek (np Kolcraft – wiem z autopsji 😛 ).

Choć nie było mi dane pojeździć wersją głęboka w terenie, a tylko tyle co po domu ( z synem w środku 😛 ), muszę stwierdzić, że gondola jest zupełnie w moim guście 😀


Tapicerka
(gondola i spacerówka)

Materiały zastosowane w wózkach Myo i Myo Tronic są dobre gatunkowo i nieprzemakalne. Miałam okazję się przekonać, że to prawda,gdy podczas spaceru złapała mnie mżawka. Nad kolorystyką się nie rozwodzę, bo każdemu co innego sie podoba ( szczególnie chodzi o te jasne lamówki w Troniku). Do testów dostałam kolor Orange i choć się go obawiałam, to muszę stwierdzić, że na żywo wygląda ładniej i doskonale komponuje się z jesiennym krajobrazem. Energetyczny kolor, obok którego nikt nie przejdzie obojętnie 😀

Siedzisko spacerowe

Podczas rozpakowywania wózka miała miejsce śmieszna sytuacja. Mąż wyciąga z kartonu siedzisko spacerowe i mówi do mnie: „Zobacz … fotelik nam jednak przysłali :D” Fakt faktem taki „niedoświadczony” użytkownik może się pomylić 😛

Z siedziskiem miałam pewien problem. Nie z montażem (bezpośrednio na stelażu), bo to również prosta sprawa (znów klik), ale z jego wielkością. Chcąc zyskać dodatkową przestrzeń wyjęłam z niego wkładkę. Jeżdżąc ostatnimi dniami scooterem s przyzwyczaiłam się do całkiem innych gabarytów 😛 Jednak pomysł okazał się nie trafiony, bo ubrany w śliską kurtkę syn, ześlizgiwał się z siedziska. Wkładkę więc włożyłam z powrotem i dziecko siedziało prosto, nie zjeżdżało i nóżki nie były podkurczone, tylko ładnie leżały na podnóżku. Sam profil siedziska przypomina nieco kubełek (ale tylko z wyglądu), choć funkcjonalnie nim nie jest .Mięciutkie w środku, sprawia wrażenie bardzo przytulnego i może z tego powodu mąż pomylił je z fotelikiem samochodowym. Dziecko siedzi w nim przytulnie otulone, ma dobrze wyprofilowanej miękkiej wkładce. Z mojego punku widzenia spacerówka posłuży do 2-2,5 roku życia dziecka (takiego o standardowych wymiarach).

Niewątpliwym atutem spacerówki jest możliwość jej zastosowania u naprawdę malutkich dzieci, gdyż oparcie rozkłada się całkowicie na płasko (przy ustawieniu siedziska przodem do mamy). W zależności od ustawienia siedziska względem kierunku jazdy, regulacja oparcia jest:

– 3 pozycyjna przy pozycji przodem do mamy (pion, półleżący, leżący całkowity)

– 2 pozycyjna przy pozycji tyłem do mamy (oprócz całkowicie leżącego)

Pozycja całkowitego pionu jest autentycznie pionowa, idealna dla dzieci lubiących taką formę siedzenia w wózku (wiem, że są takie egzemplarze 😛 ). Regulacji nachylenia oparcia dokonujemy poprzez przyciśnięcie przycisku znajdującego się w oparciu od zewnętrznej strony.

Aby zmienić kierunek ustawienia siedziska, nie musimy wypinać całego siedziska i przekładać, a jedynie naciskamy dwa przyciski pod nim i obracamy tył, przód, bok (z pozycji bocznej korzystaliśmy oglądając kaczki nad stawem:) ) Jest to niewątpliwie bardzo wygodne rozwiązanie, nie wymagające od nas żadnego wysiłku.

Aby wypiąć siedzisko ze stelaża, należy przesunąć w bok suwak znajdujący się nad podnóżkiem.

Waga siedziska około 5 kg.

wymiary spacerówki:

długość oparcia – 48cm,

szerokość oparcia na środku około 45 cm (jest wyprofilowane, więc nie wiem na ile taki pomiar jest miarodajny)

głębokość siedziska – około 29 cm + podnóżek 18 cm

szerokość siedziska – około 38-40 cm

Budka

Budka w spacerówce jest powiększana, rozsuwana zamkiem błyskawicznym z dodatkowym sztywnym daszkiem. Zachodzi naprawdę głęboko na siedzisko, ale obniża się wraz z opuszczeniem oparcia.

Ta część powiększonej budki od wewnątrz stanowi siateczkowy wizjer, od zewnętrznej strony mamy możliwość jej zakrycia lub odsłonięcia, tak by widzieć dziecko.

Łatwa z montażu i demontażu, wydaje jednak dźwięk kliknięcia przy ustawianiu jej pozycji.

Budka nie posiada schowków ani kieszonek.

Pasy

5-punktowe, z ochraniaczami zapinanymi na napkę, regulowane na szerokość oraz na 3 poziomach wysokości. Każdy poziom ma swoją tasiemkę, do której przypinamy szelkę, nie trzeba nic przewlekać wywlekać itp 😀

Pałąk

Wypinany z obu stron, pokryty zdejmowalną osłonką. Tu zamontowałam na pałąku fabrycznym swojego metkowca od konnik.pl

Podnóżek

Niezbyt duży, regulowany w 2 pozycjach. Nieproblemowy jeśli chodzi o utrzymanie go w czystości (plastik i gumowany materiał).

Kosz

Na duże zakupy nie ma szans, bo dostępność kosza ogranicza od góry bateria od napędu. Ja zmieściłam do niego drobne zakupy. Nieco nisko osadzony, przy wjeździe na krawężnik można zaczepić spodem.

Osłonka na nóżki

Lekko ocieplana (myślę, że jest tu wykorzystany jakiś specjalny materiał od spodu), także przygotowany w pogotowiu kocyk oddaliśmy podczas spaceru naszej małej sąsiadce 😛 Osłonka jest nieco płytka w porównaniu z osłonką z gondoli, w szczególności jak dziecko śpi.

Torba

Brak dużego koszyka, czy schowków w budce rekompensuje torba, która jest naprawdę spora. Oprócz drobiazgów, pomieściła kocyk i osłonkę na nóżki. Torba jest usztywniana, klapa zamyka się na magnesy. Na zewnątrz posiada kieszonki na telefon i klucze. W środku wyposażona w miękki przewijak i przegródki do mocowania butelek, słoiczków czy innych przedmiotów. Wyposażona w długi pasek doskonale sprawdzi się jako torba na ramię. Dodatkowe klamry pozwalają na jej montaż na rączce wózka bez żadnych dodatkowych zaczepów!

Osłonka przeciwdeszczowa

Pasuje idealnie na siedzisko spacerowe, zasuwana za pomocą zamka błyskawicznego, łatwa w montażu, szczelnie okrywa dziecko. Po bokach znajdują się otwory wentylacyjne. Osłona pasuje tylko do spacerówki.

I to by było na tyle z mojej strony 😀
Opinię napisałam na podstawie własnych doświadczeń, obserwacji moich i najbliższych mi osób, sugestii i spostrzeżeń koleżanek z Wózkomanii (pozdrawiam Was serdecznie dziewczyny). Nie trzeba się z nią zgadzać, ale może kiedyś przyda się komuś przy wyborze wózka.
Samo tesowanie wózka było dla mnie ogromnym wyzwaniem i ciesze się, że na świecie są jeszcze ludzie wierzący w pasję drugiego człowieka. Dziekuję!

Więcej informacji o produktach, historii firmy i nowościach znajduje się na www.foppapedretti.pl

WYBRANE